wtorek, 4 lipca 2017

Wpis drugi


" Gdybyśmy się nie spotkali, myślę, że moje życie nie byłoby kompletne. Przemierzałbym świat w poszukiwaniu ciebie, nawet gdybym nie wiedział, kogo tak naprawdę szukam." 



Warszawa, 20 grudnia 2015r. godzina 8:37

 Kochany pamiętniku, (bez obrazy, ale to chyba zbyt dziewczęce)
Jakby chłopaki to przeczytali musiałbym wyemigrować na drugi koniec świata i zmienić tożsamość. Nie ważne. Ostatnio dużo myślałem o sobie. Ludziom się chyba wydaje, że się zmieniłem. Może coś w tym jest? Może faktycznie nie jestem już  dawną Wroną? Nie wiem, co ze mną jest nie tak. Niby jestem nadal sobą, choć z drugiej strony czuję się strasznie zagubiony, z boku pewnie to wygląda zupełnie inaczej… Naprawdę chciałbym to jakoś zrozumieć.

 Siedzę sobie własnie w swoim warszawskim mieszkaniu z podpartą ręką na stole i  popijam kawę z mlekiem i jak widać rozmyślam nad sensem swojego istnienia, jak jakiś filozof. Patrząc na pogodę za oknem wszystkiego się odechciewa. Jest już grudzień, w sklepach wszędzie pełno choinek i świątecznych lampek. Święta są coraz bliżej, a za oknem powinien prószyć właśnie śnieg, którego już dawno w Boże Narodzenie nie było. Tak jest i w tym roku, nie ma go.... Jest jedynie deszcz. Deszcz, który wprowadza ludzi w depresje. Dzisiaj chyba jestem wyjątkiem, bo nie mam depresji, wręcz przeciwnie, mam doskonały humor! Wczoraj odwiedziłem rodziców, mama jak zwykle przygotowała przepyszny obiad. Dzisiaj natomiast obiecałem, że odwiedzę fundację. Wiesz promocja kalendarza i przekazanie środków ze sklepu... Ale nie to daje mi tyle energii....  Mam cichą nadzieję, że spotkam ją, śliczną blondynkę, którą widziałem pewnego jesiennego dnia w Łodzi. Ona jest taka piękna i wydaje się być najdelikatniejszą istotą na ziemi. Nie znam jej, ale mimo to nie mogę przestać  myśleć o niej i jej błękitnych oczach, które są moim prywatnym niebem. Nie wiem co się ze mną dzieje, przecież to nierealne. Jak po jednym spojrzeniu, ktoś może tak wbić się do głowy? No jak? Może ty znasz odpowiedź, bo ja tego nie pojmuję. Skończyłem już kawę, myślisz, że ta szara bluza jest odpowiednia? Sam nie wiem. Może powinienem się przebrać? Dobra dość! Nie będę się zachowywać jak kobieta przed pierwszą randką.  Przecież idę tam tylko na moment. Nic więcej, tylko kilka chwil. Ona nie musi wcale tam być... No nic, lecę jak na Wronę przystało! Może dzisiaj dopisze mi szczęście? 

godzina 16:28

Wróciłem !

Po raz kolejny to powiem! Przynosisz mi szczęście pamiętniku! 
Jak już wspomniałem wcześniej odwiedziłem siedzibę fundacji i spotkałem się z panią Irenką, która wręcz nas uwielbia i cieszy się, że wspieramy dzieciaki. Ja nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Skoro jest taka możliwość to, to robimy. Jesteśmy rozpoznawalni i dzięki temu możemy dać dobry przykład. Tak mi się wydaję. Może niektórzy uważają, że tak tylko się promuje, ale to nie prawda. Chce dać im jak najwięcej radości... Pomóc jak tylko potrafię. W tym chyba nie ma nic złego, prawda? 
Jak zwykle pani Irenka zrobiła mi pamiątkowe zdjęcie z kalendarzem, które zaraz wylądowało na moim profilu w portalach społecznościowych. Mam nadzieję, że wiele ludzi go sobie zakupi. Powiem Ci, że lubię sesje do kalendarzy, to kolejna rzecz którą mogę zrobić dla dzieci.  Te dzieciaki są takie pełne życia i energii. Naprawdę się tym wszystkim cieszą. Podziwiam je. Wiesz pamiętniku każdego dnia zmagamy się z problemami, które nam się wydają nie do rozwiązania. Każdego dnia marudzimy, że coś nam nie wychodzi, że los nam nie sprzyja i przejmujemy się błahymi rzeczami. Za każdym razem gdy patrzę na te dzieci to zastanawiam się, czym są nasze problemy w porównaniu z tym, z czym one się mierzą? Niczym. A mimo to, zawsze u nich widzę szeroki uśmiech. No, ale nie o tym miałem mówić. Po spotkaniu z panią Irenką, natknąłem się na Majkę która wręcz rzuciła mi się na szyję z piskiem.
 - Możesz mi powiedzieć co się się stało? – spytałem gdy już się ode mnie odsunęła. Patrzyła na mnie, a jej szare oczy, aż się świeciły ze szczęścia.
 - Dostałam się na warsztaty w Bułgarii! Opowiadałam wam o nich. – zapomniałem powiedzieć, Maja jest duszą artystyczną, która pięknie maluje i rysuje. Pamiętam jak opowiadała mi i Karolowi, że bardzo by chciała pojechać do Bułgarii na warsztaty z rysunku.  Jak widać marzenia się spełniają! Chociaż przeczuwałem, że jej się uda, nie mogli wybrać nikogo innego. 
 - Pamiętam. Gratuluję, tylko… - nie bardzo wiedziałem jak mam zapytać o sprawy związane z naszym sklepem. W końcu to ona pomagała nam przy współpracy z Herosami.
 - Nie martw się Wronka, załatwiłam zastępstwo. Przecież, wiem, że sam tego nie ogarniesz, a dziewczyna Karolka i tak ma już sporo na głowie. – przewróciła oczami i wzięła mnie za rękę, prowadząc jasnym korytarzem.
- A gdzie idziemy? – pytałem rozglądając się niepewnie.
- Zobaczysz. – uśmiechnęła się i otworzyła drzwi do jednego z pokoi, usiadłem przy drewnianym biurku i wygodnie się oparłem o granatowy fotel, patrząc jak Maja robi nam herbatę. Po chwili z uśmiechem postawiła kubek z parującą cieczą przede mną i zajęła miejsce obok mnie – Zaraz powinna być.
 - Twoja zastępczyni? – dopytywałem słodząc herbatę, blondynka kiwnęła głową biorąc ode mnie cukier. Nagle drzwi się otworzyły, a w nich stanęła ona, ubrana w zwykłe ogrodniczki i ciepły zielony sweter, ze związanymi włosami w luźny koczek. Mierzyłem ją wzrokiem od góry do dołu i nie mogłem uwierzyć, że znowu ją  widzę.  Wyglądała nadzwyczaj naturalnie i pięknie. Uśmiechnęła się do nas przepraszająco i zajęła miejsce naprzeciwko mnie...  Jest teraz obok, tak blisko i w dodatku będziemy razem pracować! Jestem szczęśliwy! 
 - Przepraszam za spóźnienie. Witaj Andrzeju. Majka mówiła, że będziemy współpracować. Jestem Julia. 
Gdy wtedy dotknąłem jej delikatnej dłoni, a jej błękitne oczy były we mnie wpatrzone, poczułem jak przez moje ciało przechodzi przyjemny dreszcz. Uśmiechnęła się do mnie delikatnie. Odpłynąłem.... Dryfowałam gdzieś po falach własnej wyobraźni, własnych marzeń, w których ona była przy mnie. Już na zawsze.  Ten moment był niesamowity, mimo, że to był ułamek sekundy, dla mnie to trwało znacznie dłużej... A to nie koniec....


***
Twoje spojrzenie, błękit twoich oczu 

Utonę w nim jak w oceanie, wrócę wśród obłoków




Deszcz padał na moją #czapę, wyszedłem z fundacji i kierowałem  się w stronę parkingu nie mogąc zapomnieć o tych błękitnych oczach. O niej... Ona to wyjątkowa kobieta. Wiesz co mi odpowiedziała, gdy spytałam czy umówi się ze mną na kawę? Stwierdziła, że ta herbata w pokoju u Majki wystarczy, po czym dopiła swój napój, pozbierała wszystkie rzeczy i zostawiła mnie samego. A ja zamiast za nią pobiec, jak ostatni kretyn siedziałem i patrzyłem w ścianę. Ale to wszystko nie miało później znaczenia, bo idąc w stronę mojego auta, zatrzymałem się raptownie widząc obiekt swoich myśli. Stała na chodniku i rozmawiała z kimś przez telefon, widząc mnie szybko się rozłączyła, jakby bała się, że na czymś ją przyłapie.
- Nie namówisz mnie. Nie mam czasu. - powiedziała zerkając na zegarek.
Może, chociaż cię podwiozę, zwłaszcza, że chyba ucieka ci autobus. - wskazałem ręką na odjeżdżający pojazd. Spojrzała na mnie zdenerwowana...
- Naprawdę, to są twoje metody? Czyli to co mówią to prawda.... - mruknęła i wsadziła dłonie kieszeni granatowej kurtki - Pomagam Majce, bo ją lubię. Inaczej w życiu bym się na to nie zgodziła. - stałem i próbowałem zrozumieć o co  jej chodzi... Moje metody?
- Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi? - spojrzałem na nią pytająco, a ona przewróciła teatralnie oczami... - Oceniasz mnie po 5 minutach rozmowy? 
- Czasami 5 minut wystarcza. - prychnęła i chciała odejść. Nie mogłem uwierzyć, ta drobna istota, moja piękność, mój anioł... Oceniła mnie, nie próbując nawet poznać... Za kogo ona się uważała? Patrzyłem jak się oddala i zatrzymuje przy przejściu.  Nagle zza zakrętu wyjechał pędzący samochód, który wjechał w kałuże i ochlapał blondynkę. Patrzyłem jak zirytowana ponownie chowa dłonie do kieszeni.
- Może jednak cię podwiozę. - rzuciłem w jej kierunku. Ona skinęła bezradnie głową. Patrzyłem jak stała cała przemoczona, było mi jej szkoda. Wiesz pamiętniku, w tamtej chwili nawet nie pamiętałem, że kilka chwil wcześniej mnie obraziła. Zdjąłem z siebie kurtkę i zarzuciłem na jej ramiona. - Zaraz się przeziębisz. - powiedziałem patrząc na nią z czułością. Wbiła wzrok w ziemię zawstydzona.
- I to jest ten moment, kiedy to ja nic nie rozumiem. - powiedziała cicho.
- Może, nie jestem taki okropny? Chodź. - zaprowadziłem ją do swojego samochodu. Usiadła wygodnie w fotelu.  Nic nie mówiła, patrzyła gdzieś przed siebie. Zatrzymałem się na czerwonym świetle i bębniłem palcami o kierownice, co chwilę zerkając na nią.
- Dlaczego chciałeś mi pomóc? - spytała mierząc cię wzrokiem.
- Bo cię lubię, mimo tego, że gadasz o mnie bzdury. -mruknąłem nawet na nią nie patrząc. Ona tylko spuściła głowę i przez dłuższą chwilę się nie odzywała.
- Czyli nie podrywasz dziewczyn, przy każdej okazji? -  zapytała ze śmiechem. Naprawdę miałem taką opinie? Że umawiam się z kim popadnie?
- Przy każdej może nie. - wzruszyłem ramionami i też się zaśmiałem - Chociaż, niektórzy to tak mogą odbierać...
- Dlaczego do tego dopuszczasz? Nie możesz tak po prostu znaleźć sobie dziewczyny i z nią tworzyć wspólną przyszłość? - spojrzałem na nią trochę bezradnie i ciężko westchnąłem.
- To nie takie proste. Ale bardzo bym chciał mieć kogoś takiego. - i mam cichą nadzieję, że ten ktoś siedział wtedy obok mnie w samochodzie. Mimo, że była dla mnie nie miła, potem wyszła z tego całkiem przyjemna rozmowa. O tym co lubię, o dzieciakach, o moim pomaganiu. O wszystkim! Zastanawiam się tylko, dlaczego tak mało mi mówiła o sobie. Cały czas miałem wrażenie, że tkwi w niej jakaś wielka tajemnica, której ona za wszelką cenę nie chce nikomu zdradzić. Ale może mi się tylko wydawało? Może po prostu nie ufała tak szybko ludziom? Sam nie wiem... Ale wiem, że zrobię wszystko, by mi zaufała. Gdy wysiedliśmy z samochodu, deszcz powoli przestawał padać.  Niedaleko jej bloku stała starsza pani i sprzedawała małe bukiety kwiatów. Mamy grudzień, a jest tak ciepło, że nawet te kwiaty jej nie marzły... Nienawidzę takiej zimy... Ale mniejsza z tym. Podszedłem do niej i kupiłem jeden mały bukiecik i wręczyłem go blondynce nim weszła do swojej klatki schodowej
- Andrzej... - powiedziała lekko zmieszana, nie wiedząc czy ma go ode mnie przyjąć, czy nie.
- To za to, że chcesz nam pomóc z czapami. - wymyśliłem na poczekaniu. Chciałem, by go wzięła, chciałem by jej przypominał o mnie. Może i jestem głupi, bo wcale jej nie znam, ale coś mnie do niej przyciąga. Jakaś magiczna siła, która mówi, że jestem jej potrzebny, mimo że tak bardzo chce mnie od siebie odepchnąć. Nie rozumiem tego. Ale coś ci powiem pamiętniku. Gdy jej twarz utonęła w płatkach kwiatów, to był najpiękniejszy widok na ziemi. Ona była wtedy taka piękna. I wtedy mnie naprawdę nie obchodziło, to jak bardzo się stara mnie od siebie odsuwać. Wiedziałem, że ona może stać się dla mnie kimś ważnym. Kimś, kto odmieni całe moje życie, kimś kto sprawi, że wszystko będzie miało sens.
Teraz gdy siedzę sobie w mieszkaniu w ciepłym swetrze, obserwując jak za oknem zapada zmrok, dochodzę do wniosku, że miłość od pierwszego wejrzenia może istnieć. Nawet jeśli nie zdajemy sobie sprawy, że to właśnie ona i wydaje nam się, że to zwykłe zauroczenie. Może moją miłością jest Julia? Nie wiem tego, ale wiem jedno.... Zrobię wszystko, bym i ja stał się kimś ważnym dla niej.
A teraz kończę, bo muszę zadzwonić do Karola.
Do napisania pamiętniku. 

________

Witajcie po długieeej nieobecności tutaj! 
Nie jestem zadowolona z tego wyżej niestety... Postaram się to naprawić. ;) Trochę bliżej poznaliście wybrankę Andrzejowego serca. Mogę zdradzić, że nie będzie mu z nią łatwooo. Następny rozdział na pewno szybciej niż ten. ;)
W tym tygodniu, zapraszam również do Kwasa <3

POZDRAWIAM !!!
Paulka

1 komentarz:

  1. 1. bądź zadowolona, bo z takich rzeczy tylko się cieszyć
    2. też chcę kiedyś tak pomagać ludziom jak Andrzej i Karol
    3. dobrze, że jestem dziewczyną i to nie jest taki wstyd, że pisze się pamiętnik
    4. Andrzejku, nie poddawaj się i pisz dalej, bo mężczyźni też czasami muszą gdzieś przelewać te uczucia i emocje
    5. więc jesteś Julią, miło mi xD
    6. Andrzej to Romeo, Julio! więc go zauważ
    7. fajne są takie przypadki, nie przypadki XD
    8. to serce Wrony dużo zawiera
    9. już przez chwilę myślałam, że ten samochód ją potrąci #choremyśli
    10. czekam na kolejne spotkanie
    11. taki bukiecik to jest to!
    12. czekam na Kwasa xD

    OdpowiedzUsuń